Przejdź do głównej zawartości

Taka sytuacja

Znalazłem się ostatnio w dziwnej sytuacji. Jechałem samochodem i próbowałem skręcić w prawo z podporządkowanej ulicy w główną. Na głównej samochody jechały dość wolno jeden za drugim – sznureczkiem. Jeden z kierowców, jak to u nas już coraz częściej bywa, przepuścił mnie. Zatrzymał się, abym mógł włączyć się do ruchu. Tu jednak pojawił się zgrzyt. Otóż po drodze była jeszcze ścieżka dla rowerów, którą nadjeżdżał król szos. Wyjeżdżałem bardzo ostrożnie i widziałem go z daleka. Zatrzymałem się widząc, że cyklista nie ma zamiaru zwalniać, a on śmignął mi przed maską coś tam pokrzykując. Kierowca, który mnie przepuszczał, poczekał jeszcze kilka sekund, abym mógł włączyć się do ruchu.

Za ominięcie pojazdu stojącego przed przejściem dla pieszych grozi sroga kara, chyba najwyższa, jaką można wymierzyć. Gdy kierowca wpuszcza inny pojazd, jadący sąsiednimi pasami (w tym samym lub przeciwnym kierunku) także powinni umożliwić przejazd przepuszczanemu. To się nazywa kultura jazdy, coraz bardziej u nas rozwinięta.

Kierowcy już mądrzeją. Nawet jeśli kilka razy zdarzyło mi się, że samochód wymusił na mnie (rowerzyście) pierwszeństwo, ze środka widziałem gest przeprosin. Gdy siedzę za kółkiem uważam na słabszych użytkowników, jak mogę, a nawet bardziej. A i tak niektórym, widać, życie niemiłe.

Jako kierowca i rowerzysta jestem zasmucony postawą tego szalonego cyklisty. Dla tego pana jego ścieżka rowerowa to eksterytorialny pas uprzywilejowany. Mam nadzieję, że takich rowerzystów będzie ubywać. Oby metodą zmądrzenia, a nie eliminacji.


***

PS Uczciwie muszę dodać, że takich cyklistów, jak ten pan, też spotykam coraz rzadziej, więc jest nadzieja.

 

Popularne posty z tego bloga

Prawdziwa zupa czyli jak uniknąć razów męża

Kilkanaście lat temu ruszyła kampania społeczna przeciwko przemocy wobec kobiet. Sztandarem tej kampanii był plakat przedstawiający kobietę pobitą – z siniakami i zadrapaniami – opatrzony podpisem: „Bo zupa była za słona”. Zestawienie poruszające, wywołujące u każdego w miarę wrażliwego odbiorcy poczucie absurdu i sprzeciwu wobec takiego (czytaj: przedmiotowego i okrutnego) traktowania drugiego człowieka. Jaki skutek odniosła ta kampania? To pytanie do socjologów, jednak na pewno udało się zwrócić uwagę szerszego grona obywateli na to wstydliwe zagadnienie. Przedtem mówiono, że kobieta powinna dźwigać swój krzyż, że związek małżeński jest święty, a żona jest przeznaczona mężowi, który jest „panem domu”. Jeszcze głupsze w mojej skromnej opinii jest porzekadło, że mężczyzna jest głową domu, a kobieta ma być szyją (co rozumiem tak, że kobieta może co najwyżej sprytnie manipulować mężem i forsować swoje potrzeby/pomysły niepostrzeżenie, by mąż myślał, że to on decyduje), co od razu wykluc...

Orzełek symbolem czego?

Gruchnęła wieść, że polscy piłkarze z reprezentacji narodowej na nowych strojach nie mają naszytego godła państwowego. Ależ się podniósł krzyk, lament, zawodzenie – oj co to będzie, jak sportowiec może występować nieogodłowany, przecież tradycja, Polskie Orły, Orły Górskiego, Hej Sokoły, a w ogóle to precz z PZPN-em! Zmiana polegająca na zastąpieniu Orła Białego logotypem Związku Piłki Nożnej to woda na młyn tradycjonalistów i przeciwników PZPN. Mnie jakoś nie szokuje. Po pierwsze, sportowe reprezentacje większości krajów przestają być „narodowe” – pozostają co najwyżej „obywatelskie”. Wynika to z migracji, globalizacji, ale też (a może przede wszystkim) z urynkowienia sportu. Dobry sportowiec występuje tam, gdzie dobrze płacą. Obywatelstwo dostaje w trybie ekspresowym, by mógł sławić imię swej nowej ojczyzny na światowych arenach. Emmanuel Olisadebe otrzymał polski paszport od ręki, i to ręki samego prezydenta RP, nie musiał też spełniać warunków wymaganych dla „zwykłych” ludzi. Merl...

Blog Forum Gdańsk 2011

Pierwsze zaskoczenie – zostałem dostrzeżony! Drugie zaskoczenie – zostałem zaproszony! Pognałem więc co sił pod maską do Wolnego Miasta Gdańska, by wziąć udział w drugiej edycji Blog Forum. Konferencja zorganizowana z dużym rozmachem i w świeżej, chwytliwej konwencji podobała mi się – nie bez zastrzeżeń, ale w końcu nikt nie jest doskonały. W trakcie konferencji wysłuchaliśmy wielu ciekawych wystąpień, braliśmy udział w dyskusjach z udziałem zaproszonych znakomitości – z najbardziej znanych wymienię Rafała Bryndala, Krzysztofa Skibę, Magdę Umer – mniej lub bardziej związanych z blogosferą. Zorganizowano także warsztaty, ku poprawie jakości tekstów, fotografii i strategii marketingowej blogerów. Tu drobne zastrzeżenie. Zaliczyłem dwa warsztaty, gdyż zajęcia z Panią Fotograf (warsztat fotografii reportażowej), delikatnie mówiąc, nie były wolne od niedociągnięć. Jak sama prowadząca zaznaczyła na wstępie, do prowadzenia zajęć wyznaczona została „z łapanki”. Warsztat rozpoczął się kłótnią i...