Przejdź do głównej zawartości

Coraz węższa specjalizacja

No i stało się! Zostałem zaliczony do „zramolałych zgredów”. Dowiedziałem się także, że obecnie młodzi ludzie, którzy się jeszcze uczą, „nie mają czasu” na „pochłanianie książek” i „poświęcanie się tylko nauce”. Cóż, pewien pieśniarz śpiewał, że „każde pokolenie ma swój czas”. Ja jestem zdania, że każdy ma tyle samo czasu – doba trwa 24 godziny dla mnie, dla premiera, dla pana Kazimierza z księgowości, dla profesora uniwersytetu, dla tych facetów pod monopolowym także.

Technik może nauczyć się składnie pisać, a humanista bez problemu opanuje tabliczkę mnożenia i podstawy geometrii. Nikt nie każe biednym inżynierom pisać poezji ani esejów krytycznych, tak jak nikt nie będzie wymagał od humanisty różniczkowania. Z drugiej strony – tak samo ułomny jest humanista nieumiejący policzyć ile mu się należy reszty, jak ścisły umysł niepotrafiący napisać zdania zgodnie z regułami gramatyki. Wiem, pewnie niektórzy powiedzą, że gramatyka nieważna, liczy się treść. Tylko że często takie niegramatyczne zdanie nie ma sensu, jest niezrozumiałe.

Język to organizm żywy. Zmienia się słownictwo, styl, gramatyka, pisownia, wszystkie składowe komunikacji międzyludzkiej ewoluują. Można – przynajmniej teoretycznie - pisać bez polskich znaków, można zastąpić niektóre litery cyframi, albo innymi symbolami. Nie można tylko jednego – pozbawić wypowiedzi sensu. W mowie można pomóc sobie rękami, próbować tłumaczyć za pomocą monosylab aż do skutku. W piśmie się to nie uda – źle skonstruowane zdanie zostanie na papierze na stałe i bez sensu.

Popularne posty z tego bloga

Orzełek symbolem czego?

Gruchnęła wieść, że polscy piłkarze z reprezentacji narodowej na nowych strojach nie mają naszytego godła państwowego. Ależ się podniósł krzyk, lament, zawodzenie – oj co to będzie, jak sportowiec może występować nieogodłowany, przecież tradycja, Polskie Orły, Orły Górskiego, Hej Sokoły, a w ogóle to precz z PZPN-em! Zmiana polegająca na zastąpieniu Orła Białego logotypem Związku Piłki Nożnej to woda na młyn tradycjonalistów i przeciwników PZPN. Mnie jakoś nie szokuje. Po pierwsze, sportowe reprezentacje większości krajów przestają być „narodowe” – pozostają co najwyżej „obywatelskie”. Wynika to z migracji, globalizacji, ale też (a może przede wszystkim) z urynkowienia sportu. Dobry sportowiec występuje tam, gdzie dobrze płacą. Obywatelstwo dostaje w trybie ekspresowym, by mógł sławić imię swej nowej ojczyzny na światowych arenach. Emmanuel Olisadebe otrzymał polski paszport od ręki, i to ręki samego prezydenta RP, nie musiał też spełniać warunków wymaganych dla „zwykłych” ludzi. Merl...

Długie włosy

Moda w branży fryzjerskiej jest równie zmienna, jak w krawieckiej. Męskie i damskie fryzury podlegają nieustannym przemianom, ewolucjom i rewolucjom. Raz krócej, raz dłużej, czasem nierówno, czasem symetrycznie. To, co modne było przed ćwierćwieczem, dziesięć lat temu uznawano za obciach, by w zeszłym roku przywrócić do łask. Jedno uczesanie chyba nigdy nie wyjdzie z mody, a na pewno było i jest doceniane. Mam na myśli długie, niczym nieskrępowane włosy u kobiet. Może upięte w kok podkreślają biust, może wysoko zawiązany kucyk odmładza. Może podobać się dziewczyna ostrzyżona „na zapałkę”, z irokezem lub wieńcem a la Tymoszenko. Może i podoba się na pewno. Jednak ciężko znaleźć chłopa w wieku produkcyjnym, który nie odwróci się z zachwytem na widok burzy włosów spadających na plecy – i niżej. Drzewiej bywało, że długie włosy były atrybutem młodości i panieństwa. Po ślubie kobieta traciła wianek i warkocze, a w zamian dostawała czepiec. Włosy na damskiej głowie uważano za bardziej nazna...

Musierowicz

Od trzydziestu pięciu lat czytana i uwielbiana przez rzesze nastolatek. Właśnie ukazała się dziewiętnasta odsłona sceny życia w jeżyckim teatrze. Małgorzata Musierowicz prowadzi nas przez ulice Poznania, zapraszając do rodzin Borejków, Żaków, Ogorzałków, Bitnerów i innych bohaterów sagi o miłości, wierności i dobrze przeżytym życiu. Jako młodzież szkolna pochłaniałem literaturę młodzieżową w ilościach hurtowych. Niziurski, Ożogowska, Bahdaj, Siesicka to był mój pisarski dream team. Od literatury uznanej powszechnie za dziewczyńską także nie stroniłem, zdzierżyłem nawet pięć albo sześć tomów tasiemca o Ani z Wyspy Księcia Edwarda. Książek Musierowicz jednak nigdy do ręki nie wziąłem w tamtych czasach. Najniespodziewaniej sięgnąłem po nie w wieku mocno dorosłym, kilka lat temu. Po pierwszych dwóch, trzech tomach „Jeżycjady”, pomyślałem: „szkoda, że nie skusiłem się na nie wcześniej”. W miarę czytania kolejnych doszedłem do wniosku, że chyba jednak dobrze, że czytam je dopiero teraz. „Je...