Przejdź do głównej zawartości

Nasi bliscy z ekranu

Aktorzy to ludzie nam bliscy. Znamy ich twarze, głosy, gesty, są częścią naszego życia, mimo że nigdy ich nie spotkaliśmy, nikt nas sobie nie przedstawił. Tak naprawdę nie ich kochamy, nie z nimi czujemy więź, a z postaciami, które kreują, z bohaterami, w których się wcielają. Podziwiając ich grę aktorską, czując do nich sympatię, jednocześnie odmawiamy im mimowolnie prawa do grania ról samych siebie. A te role nie są na pokaz, są przeznaczone dla rodziny, przyjaciół, sąsiadów, ludzi z którymi aktorzy mają do czynienia poza planem.

Aktor nie musi prywatnie być szlachetny, mądry, postępowy, tolerancyjny i wyrozumiały. Ma prawo być taki jak my wszyscy. Aktor może być serdecznym człowiekiem, ale może być też burakiem, arogantem i zwyczajnym chamem. Może być bohaterski i odważny, ale ma prawo być tchórzem. Dobrze by było, gdyby miał światłe poglądy, ale czasem jest dewotem, radykalnym nacjonalistą, albo nic nierozumiejącym potakiwaczem.

Jednak ciężko jest rozdzielić wizerunek postaci dokonującej heroicznych czynów od wizerunku aktora występującego w kampaniach politycznych, społecznych lub reklamowych. Znana twarz bardzo pomaga w kampaniach, ale mimo że podpisana prawdziwym nazwiskiem, jest wykorzystywana jako wizerunek idealnego, fikcyjnego bohatera.

Ciekawym, choć niewykonalnym w praktyce rozwiązaniem byłoby powrócenie do zwyczajów antycznych, kiedy aktorzy występowali w maskach. Po spektaklu aktor był zwyczajnym obywatelem, swego bohatera zostawiał w teatrze. Niektórym aktorom na pewno by się to spodobało, a i my, zwykli oglądacze telewizji, filmów i spektakli mielibyśmy jasność, gdzie przebiega granica między światem przedstawionym a rzeczywistością.

Popularne posty z tego bloga

Prawdziwa zupa czyli jak uniknąć razów męża

Kilkanaście lat temu ruszyła kampania społeczna przeciwko przemocy wobec kobiet. Sztandarem tej kampanii był plakat przedstawiający kobietę pobitą – z siniakami i zadrapaniami – opatrzony podpisem: „Bo zupa była za słona”. Zestawienie poruszające, wywołujące u każdego w miarę wrażliwego odbiorcy poczucie absurdu i sprzeciwu wobec takiego (czytaj: przedmiotowego i okrutnego) traktowania drugiego człowieka. Jaki skutek odniosła ta kampania? To pytanie do socjologów, jednak na pewno udało się zwrócić uwagę szerszego grona obywateli na to wstydliwe zagadnienie. Przedtem mówiono, że kobieta powinna dźwigać swój krzyż, że związek małżeński jest święty, a żona jest przeznaczona mężowi, który jest „panem domu”. Jeszcze głupsze w mojej skromnej opinii jest porzekadło, że mężczyzna jest głową domu, a kobieta ma być szyją (co rozumiem tak, że kobieta może co najwyżej sprytnie manipulować mężem i forsować swoje potrzeby/pomysły niepostrzeżenie, by mąż myślał, że to on decyduje), co od razu wykluc...

1 sierpnia

Wywołanie powstania w Warszawie w obecnej chwili było nie tylko głupotą, ale wyraźną zbrodnią. Gen. Władysław Anders, sierpień 1944. Zatrzymajmy się dziś z zadumą nad młodymi ludźmi, którym nie dane było się zestarzeć, o zdolnych, światłych umysłach zniszczonych, zmarnowanych w głupi sposób. Zamyślmy się nad tragedią powstańców, którzy tyle dobrego mogli zrobić dla kraju, dla Polski, jaka by ona po wojnie nie była. Nie wyśpiewujmy jednak radośnie Marsza Mokotowa i nie gloryfikujmy bezrefleksyjnie samego Powstania. Pomyślmy o jego przywódcach, jak o fanatykach, którzy wysłali na rzeź kwiat polskiej młodzieży, tyleż inteligentnej, ile otumanionej wzniosłymi sloganami - uczynili to samo, co islamscy przywódcy w Palestynie czynią do dziś. Oddajmy hołd tragicznie zabitym powstańcom, a ich przywódców ustawmy w jednym szeregu z im podobnymi - tymi, którzy mają na rękach krew setek tysięcy ludzi.

Blog Forum Gdańsk 2011

Pierwsze zaskoczenie – zostałem dostrzeżony! Drugie zaskoczenie – zostałem zaproszony! Pognałem więc co sił pod maską do Wolnego Miasta Gdańska, by wziąć udział w drugiej edycji Blog Forum. Konferencja zorganizowana z dużym rozmachem i w świeżej, chwytliwej konwencji podobała mi się – nie bez zastrzeżeń, ale w końcu nikt nie jest doskonały. W trakcie konferencji wysłuchaliśmy wielu ciekawych wystąpień, braliśmy udział w dyskusjach z udziałem zaproszonych znakomitości – z najbardziej znanych wymienię Rafała Bryndala, Krzysztofa Skibę, Magdę Umer – mniej lub bardziej związanych z blogosferą. Zorganizowano także warsztaty, ku poprawie jakości tekstów, fotografii i strategii marketingowej blogerów. Tu drobne zastrzeżenie. Zaliczyłem dwa warsztaty, gdyż zajęcia z Panią Fotograf (warsztat fotografii reportażowej), delikatnie mówiąc, nie były wolne od niedociągnięć. Jak sama prowadząca zaznaczyła na wstępie, do prowadzenia zajęć wyznaczona została „z łapanki”. Warsztat rozpoczął się kłótnią i...