Oj, pozmieniało nam się w kraju, pozmieniało. Z jednej strony naród polski jest oporny i z zasady władzy niechętny – nawet tej, którą sobie wybierze. Jednak jak żadna choroba nie pozostaje bez wpływu na organizm, tak wszystkie wstrząsy i zawirowania w życiu społeczeństwa odciskają na tym społeczeństwie piętno. Poprzednia miłościwie nam panująca ekipa wmówiła nam, że ogólnokrajowy wzrost gospodarczy jest najważniejszy, że jak bogaty się wzbogaci, to i biednemu coś z tego skapnie. I bogacili się bogaci na potęgę, ale próżno ci biedniejsi miski nadstawiali – kapało słabo, albo i wcale. Wmawiano nam zacofanie, wmawiano, że stabilność zawodowa (etat) i życiowa (własne mieszkanie) to przeżytek, bo przecież „na zachodzie” to wszyscy wynajmują mieszkania i pracują na samozatrudnieniu. Oczywiście kto by tam sprawdzał, jak jest naprawdę. Ideologicznie się poprzednia władza nie chciała za bardzo określać, raczej lawirowała, by nikogo zbytnio do siebie nie zniechęcić. Jednak narodowy mało kapało w...