Przejdź do głównej zawartości

Posty

Muzyka lat 90.

Każdy zapewne ma swoją listę utworów muzycznych, które brzmią tak jakoś szczególnie i ponadczasowo. Z perspektywy półtorej dekady patrzę, jak zmieniło się odbieranie muzyki rockowej czy szerzej – rozrywkowej (nie-poważnej). Kupno kasety magnetofonowej było wydarzeniem nieczęstym, bo i możliwości finansowe były uzależnione od kieszonkowego. Obejrzana wcześniej wielokrotnie, wybrana spośród innych pożądanych, odsłuchana kilkakrotnie w sklepie (oczywiście fragmentami) po uiszczeniu stosownej sumy lądowała w plecaku. W domu, po obiedzie a przed odrobieniem lekcji, kaseta wskakiwała do magnetofonu, ja naciskałem „start” (później, w nowszym modelu - „play”) i zaczynał się seans. Słuchałem kasety w skupieniu z obu stron, odczytując z okładki tytuły, wykonawców, realizatorów, teksty – jeśli były zamieszczane, oglądałem zdjęcia, rysunki i inne elementy graficzne. Piosenki wybrzmiewały w ciszy, ciesząc się moją niezakłóconą niczym, niedzieloną z nikim i niczym uwagą. Oczywiście na jednym odsłuc...

Kontrowersja, obraza uczuć, fanatyzm

Jezus Chrystus podobno był Żydem. Był także żydem, zanim został ochrzczony (swoją drogą – Chrystus ochrzczony w Chrystusie – to autoplagiat czy cytowanie samego siebie?). Biblia ma niepewną wartość historyczną, by wyrazić się jak najdelikatniej. Inne źródła historyczne nie są zgodne, czy taki ktoś naprawdę istniał – było to tak dawno, że pewności nie ma. Uważam, że równie dobrze Jezus mógł zostać wymyślony przez pierwszych chrześcijan, co w niczym nie umniejsza jego boskości. Jest to guru jednej z największych religii monoteistycznych, dla wielu drogowskaz, światło, sens życia i bóg. Dla wielu innych – ateistów i wierzących niechrześcijan – Jezus Chrystus to postać historyczna i/lub literacka. Człowiek jako tako wykształcony, żyjący w epoce lotów w kosmos i środków masowego przekazu o zasięgu globalnym, musi traktować religię jak tradycję, zbiór zasad pomagających wieść lepszy żywot, albo legendę, która pozwala budować wspólnotę. Ciężko w dzisiejszych czasach myśleć, że Bóg fizycznie ...

Pedofilia i pedofilia

Pedofilia to okrutne przestępstwo, na które media i tzw. opinia publiczna (czyli de facto media) reagują w sposób szczególnie żarliwy, ze świętym oburzeniem, spazmem na twarzach i gorącym żądaniem najwyższego wymiaru kary dla zboczeńców. Dlaczego molestowanie seksualne miałoby być cięższą zbrodnią niż maltretowanie psychiczne i fizyczne bez podłoża erotycznego (zastraszanie, bicie, groźby, poniżanie itp.) nie potrafię do końca zrozumieć. Pewnie wynika to z oficjalnego przeświadczenia, że seksualność to zło, więc każdy jej przejaw w czynach karalnych wynosi powagę przestępstwa do rangi zbrodni przeciw ludzkości. Ale ja właściwie nie o tym… Istnieje jeszcze inny rodzaj pedofilii, pozbawiony seksualnego kontekstu; niestety, pozbawiony również zdrowego rozsądku. Tak jak bibliofil pasjonuje się książkami, a rusofil uwielbia wszystko, co rosyjskie, tak aseksualny pedofil uważa dzieci za obiekt nabożnej czci, szczególnego traktowania, kogoś, komu należy się miejsce najwyższe w hierarchii spo...

Dzieci z Bullerbyn

Astrid Lindgren była pisarką wybitną. Powiadają, że tworzyć dla dzieci trzeba tak samo, jak dla dorosłych, tylko lepiej. Ona nie dość, że tworzyła wielkie dzieła dla małych czytelników, to jeszcze zwracała uwagę na specyfikę bycia dzieckiem, o której większość dorosłych szybko zapomina. Książki Astrid Lindgren są o dzieciach i dla dzieci, ale ważne przesłanie niosą też dorosłym. Dziecko ma swój rozum, wrażliwość, emocje, które nie powinny być bagatelizowane. Obecna sytuacja w szkołach, nastawienie dzieci i młodzieży do świata, to efekt tego właśnie bagatelizowania. Zapominamy jak należy traktować dzieci – nie jak dorosłych, ale też nie jak niedorozwinięte niemowlaki. Przesadna ochrona przed codziennymi niebezpieczeństwami, sterylne i hiperprzyjazne otoczenie połączone z przekonaniem o całkowitej bezradności dziecka, choćby wkraczało w wiek nastoletni, prowadzić może z jednej strony do niezaradności i lęku przed światem, a z drugiej do buntu czy kontestacji. Moją ulubioną książką Astri...

Bezinteresowna życzliwość

Autobus może być (i dla mnie często jest) źródłem wielu refleksji. Spędzam w nim około dwóch-trzech godzin dziennie, a zdarzało się i więcej. Komunikacja miejska daje nieograniczone możliwości obserwacji ludzi. Jak reagują na korki, jak na siebie spoglądają, co czytają itp. Ważnym szczegółem jest wyraz twarzy pasażerów – najczęściej obrazuje smutek, rozdrażnienie, niechęć do świata i do innych (pewnie po części także do siebie samego), rodzaj męki. Pasażerowie rzadko patrzą sobie w oczy, prawie wcale się nie uśmiechają, a krótkie wymiany komunikatów są zimne i suche, jak befsztyk u podopiecznych Magdy Gessler przed rewolucją. Nie ma nieuprzejmości, ale na miejscu cudzoziemca pewnie bym się zaczął zastanawiać, czym uraziłem panią, która mnie lekko potrąciła i za to przeprasza. Zdarzyło mi się kilka, może nawet kilkanaście razy jechać autobusem 16a z dublińskiego lotniska do centrum miasta. Właśnie ta linia na tej trasie była dla mnie źródłem niesamowitych doświadczeń dotyczących relacj...

Fałszywy obraz piękna

Kto by nie chciał być piękny. Każdy by chciał! Tylko co to znaczy „piękny”? Definicja słownikowa pozostawia ogromny margines do interpretacji: „odznaczający się pięknem kształtów, barw, dźwięków itp.; mający dużą wartość moralną; mający najlepsze cechy swojego gatunku, rodzaju itp. lub będący doskonałym w jakiejś dziedzinie”. Samo „piękno” to „zespół cech, który sprawia, że coś się podoba; wysoka wartość moralna”. Tyle Słownik Języka Polskiego. Potocznie również ciężko określić, co jest piękne, a co nie. Bardzo dobrze, piękno niejedno ma wyobrażenie, wszędzie piękna doszukać się można. Kłopot pojawia się, gdy ktoś zabiera się za narzucanie kanonów piękna grupie. Jak dwa razy dwa – cztery, pojawią się antagonizmy, kompleksy, rywalizacja i niepotrzebny stres. Tym bardziej, gdy kanony za bardzo odbiegają od rzeczywistości. Gust i poczucie estetyki zmienia się przez wieki. Co innego podobało się starożytnym, co innego neandertalczykom, a jeszcze coś odmiennego człowiekowi dziewiętnastowie...

Długie włosy

Moda w branży fryzjerskiej jest równie zmienna, jak w krawieckiej. Męskie i damskie fryzury podlegają nieustannym przemianom, ewolucjom i rewolucjom. Raz krócej, raz dłużej, czasem nierówno, czasem symetrycznie. To, co modne było przed ćwierćwieczem, dziesięć lat temu uznawano za obciach, by w zeszłym roku przywrócić do łask. Jedno uczesanie chyba nigdy nie wyjdzie z mody, a na pewno było i jest doceniane. Mam na myśli długie, niczym nieskrępowane włosy u kobiet. Może upięte w kok podkreślają biust, może wysoko zawiązany kucyk odmładza. Może podobać się dziewczyna ostrzyżona „na zapałkę”, z irokezem lub wieńcem a la Tymoszenko. Może i podoba się na pewno. Jednak ciężko znaleźć chłopa w wieku produkcyjnym, który nie odwróci się z zachwytem na widok burzy włosów spadających na plecy – i niżej. Drzewiej bywało, że długie włosy były atrybutem młodości i panieństwa. Po ślubie kobieta traciła wianek i warkocze, a w zamian dostawała czepiec. Włosy na damskiej głowie uważano za bardziej nazna...